https://www.facebook.com/pages/Madlen/216487511788516http://instagram.com/madlensoya/https://plus.google.com/u/0/105319205607800559722/postshttp://www.pinterest.com/madlensoya/

7/07/2015

UPS!

Lemoniada w ogrodzie

Ostatnio, wykorzystując chwilę wolnego, postanowiłam w ogrodzie przy lemoniadzie ponadrabiać blogowe zaległości.. Uśmiałam się do łez, czytając o spalonym czajniku u STYLEDIGGER, dziwiąc się że też nie przytrafiło się to mnie. Zazwyczaj to ja jestem największym pechowcem w promieniu kilkudziesięciu km i zgarniam jak nietoperz komary, wszystkie głupie sytuacje. Tak chodził mi po głowie ten nieszczęsny czajnik, że przy każdorazowym parzeniu kawy uśmiechałam się po cichu do siebie i odsuwałam od płyty elektrycznej. Jednocześnie pękałam z dumy, że od kilku dni pech mnie omija. Do czasu...
 
Instagram

6/22/2015

FINALLY RAPE !

I już.. po wszystkim! Po wielkim stresie, po "morderczych" treningach by zatańczyć parę kroków na sali pełnej gości.. Po słodkich chwilach podczas wybierania smaków tortu i łakoci do candy baru.. Po wzruszających słowach rodziców i czarującej ceremonii.

Instagram

3/30/2015

WEDDING PLACE


Kiedy wybrana już data i pierwsze emocje opadają, czas zacząć planować.. Na pierwszy rzut miejsce ślubu i wesela. Ceremonia.. Jeśli bierzecie ślub kościelny, wystarczy wybrać kościół i sprawa jest właściwie rozwiązana. Jeśli jednak bierzecie ślub cywilny, macie więcej możliwości, ale o tym w innym poście.
Instagram

3/01/2015

WEDDING? - HOW TO START?

Kiedy ślub?
 
Instagram

12/15/2014

Wielki czy malutki.. zawsze to powrót...

Kochani.. nie chce tłumaczyć się z tych zawiłości, z powodu których mnie tu tak długo nie było, ale mam poczucie, że trochę powinnam.. Bo przecież zostawiłam tu wszystko tak bez słowa.. Przez tę moją nieobecność niewątpliwie wiele straciłam, uciekło mi kilka okazji do zrealizowania czegoś ciekawego, ominęło zapewne kilka szczegółów.. Ale też wiele w moim życiu się zmieniło, podjęłam kilka ważnych decyzji, zaczęłam się spełniać i wróciłam na wieś... Zrobiłam rzeczy, których zupełnie bym się po sobie nie spodziewała i jestem z tego cholernie zadowolona! Zaszyłam swoje rozszalałe życie na trochę, by móc być tylko z tym szczęściem. Bo ono aż ze mnie kipi i wciąż nie mogę się nim nacieszyć. Niekończąca się euforia... Istne wariactwo! Teraz jestem tu i teraz; i nie ma na świecie piękniejszego miejsca.. Ani tego realnego, ani duchowego.. I przecież nie zniknęłam tak na zawsze.. Kto śledził mnie gdzieś po cichu na instagramie czy fb, ten doskonale wie co tam, gdzie i jak.. Ale wracam do Was jako najszczęśliwsza kobieta na ziemi z pomnożoną siłą do działania..


Instagram

4/25/2014

Nowy początek czegoś lepszego..

Kochani, oj dawno mnie tu nie było, dawno... Tyle ostatnio dzieje się dookoła, wszystko kwitnie, święta za nami, wiosna w mgnieniu oka zamienia się w lato.. Ostatni czas był dla mnie niezwykle intensywny, jedne zmiany niosą za sobą inne.. Przeobrażam się.. Mam nadzieję, że ta przemiana jest właśnie tą z poczwarki w motyla... Jeden etap się kończy, zaczyna się coś zupełnie innego, nowego. W życiu wciąż brakuje nam ekscytacji, tej adrenaliny... Zmieniamy otoczenie, świrujemy bo gdy wkrada się rutyna, nic nie jest już takie samo. Czasem musimy się poddać, zrezygnować, żeby nie zwariować.. Czasem walczymy tak uparcie, do upadłego, dając z siebie 200% żeby mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko, co było możliwe.. Czasem, żeby docenić to co mamy, musimy to stracić.. Ale powroty nie są złe.. Pod warunkiem, że są przemyślane...  Z jednej strony poukładane, a z drugiej cholernie nieprzewidywalne.. Lekki stres, spocone dłonie, przyspieszony oddech, mroczki przed oczami.. Tak jak na początku drogi.. Po prostu potrzebujemy tego... Gdy tracimy wszystko i zaczynamy żyć tak, jakby każdy dzień był tym ostatnim, stajemy się szczęśliwsi i otwarci na jakiś początek.. Bez znaczenia czy jest zupełnie nowym czy powrotem do przeszłości..
Kilka chwil w moim życiu nauczyło mnie, by czerpać z życia pełnymi garściami.. Ktoś ostatnio powiedział mi, że musimy żyć tak, jakby jutra miało nie być.. Zacznijmy od dziś..
Tyle z życia masz, ile dasz..

Ostatnio przeglądałam stare zdjęcia i mam dla Was coś special :P Stylizacja z Łódzkiego Fashion Weeku, która nie pojawiła się na blogu! To Ci heca! Zupełnie gdzieś mi to umknęło.. Ale jest iście wiosenna, więc proszę...



Instagram

4/03/2014

Wiosna wita koronki..

Kochani!! Wiosna już w pełni zawitała do naszych ogrodów.. Przynajmniej ja czuję ją w powietrzu.. Pachnie, aż nabieram w płuca całe hausty, czując przepływający w nozdrzach tlen.. Ach co to jest za uczucie.. Zwariowałam! Holly już cała lśni, przygotowana do pełnego otwarcia sezonu.. Od jakiegoś czasu przemykam na niej ulicami Szczecina, wzbudzając niemałe zainteresowanie.. Bo kto to widział żeby na rowerze w szpilkach jeździć? Dziwią się znajomi, a co dopiero przechodnie.. Ten kto mnie zna, doskonale jednak wie, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych i przyjemności z jazdy na rowerze nie zabierze mi nawet przymus nienagannego wyglądu i wysokich obcasów.
Póki co bywają jeszcze chłodne dni, a słońce niekiedy chowa się za chmurzyskami.. Nie rezygnuję jednak pod żadnym pozorem z kiecek i zaczynam wiosenny szał! Sukienki, spódnice, mini, midi, maxi, kiecki pończoszki...!! Będzie się działo :D
Na pierwszy ogień kiecuchna z czarną koronką, tym razem schowana pod swetrem, ale będzie także w innej odsłonie.. Przyjemności sobie dozujemy ;)



Instagram